Przejdź do treści
AdamczyKIT

Artykuł filarowy

Oszuści a seniorzy: dlaczego to oni są głównym celem

Oszustwa na seniorach: dlaczego rodzice i dziadkowie są głównym celem oszustów telefonicznych, jak rozpoznać atak i co zrobić, gdy telefon dzwoni teraz.

Publikacja: · Aktualizacja: · Autor: Marek Adamczyk

Dlaczego seniorzy są głównym celem oszustów telefonicznych?

Bo to prosty rachunek prawdopodobieństwa, nie przypadek. Oszust dzwoniący losowo po numerach stacjonarnych i komórkowych trafia częściej na osobę starszą niż na trzydziestolatka: seniorzy częściej mają telefon stacjonarny, częściej odbierają nieznane numery i rzadziej rozłączają się w pierwszych sekundach rozmowy. Do tego dochodzi pokolenie wychowane w szacunku do munduru i legitymacji: gdy ktoś przedstawia się jako policjant albo pracownik banku, odruchem jest współpraca, nie podejrzliwość. Oszuści wiedzą też, że wielu seniorów trzyma oszczędności w gotówce albo na lokatach, o których łatwo się dowiedzieć z samej rozmowy, i że mieszkają często sami, bez nikogo, kto w ciągu kilku minut telefonu mógłby zapytać „czekaj, co się dzieje?”. Z danych policji wynika, że w 2025 roku metodami „na wnuczka”, „na policjanta” i pokrewnymi wariantami tzw. oszustw „na legendę” wyłudzono w Polsce blisko 160 milionów złotych, a od stycznia do kwietnia 2026 roku odnotowano 2805 takich spraw w całym kraju, o 300 więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. To nie jest zjawisko marginalne ani wygasające.

Ten artykuł tłumaczy mechanizm: dlaczego akurat rodzice i dziadkowie są celem, jak wygląda rozmowa od środka i co konkretnie zrobić, gdy telefon dzwoni właśnie teraz albo gdy pieniądze zostały już przekazane.

Ile realnie tracą polscy seniorzy?

Liczby z ostatnich lat pokazują skalę, nie pojedyncze przypadki. W samej Małopolsce w pierwszym półroczu 2024 roku policja odnotowała 354 oszustwa metodą „na wnuczka” (238 usiłowań i 116 dokonanych), a straty seniorów wyniosły 7 273 000 złotych. Wśród opisywanych spraw pojawiają się kwoty, które dla przeciętnej rodziny oznaczają oszczędności całego życia: 80-latka z Krakowa straciła niemal 700 tysięcy złotych w gotówce i biżuterii, oszukana metodą „na policjanta” opowieścią o synu, który rzekomo spowodował wypadek. W grudniu 2025 roku głośno zrobiło się o wariancie „na pracownika banku” z fałszywą, wygenerowaną przez sztuczną inteligencję legitymacją. Seniorka z Bolesławca przekazała oszustom kartę płatniczą, przekonana, że w ten sposób „zabezpiecza” swoje środki, a przestępcy wykorzystali ją do niemal 40 wypłat z różnych bankomatów w ciągu kilku dni, zabierając jej prawie 160 tysięcy złotych.

Te kwoty nie biorą się z nadmiernej naiwności ofiar. Biorą się z tego, że metoda jest dopracowana od dziesięcioleci, prowadzona przez zorganizowane grupy z podziałem ról: jest osoba dzwoniąca, jest „odbierający” pieniądze na mieście, są słupy do przelewów. Ofiara ma naprzeciwko siebie nie jednego naciągacza, tylko cały łańcuch przestępczy zaprojektowany tak, żeby decyzję o przekazaniu pieniędzy podjąć w ciągu kilkunastu minut, zanim zdąży się z kimkolwiek skonsultować.

Czy to nowe zjawisko, czy stara metoda w nowym opakowaniu?

Sam mechanizm — zdobądź zaufanie, wywołaj panikę, każ działać natychmiast — nie zmienił się od dekad. Zmienia się kanał i narzędzia. Kiedyś oszust musiał liczyć na to, że głos w słuchawce wystarczy, żeby uwiarygodnić się jako „wnuczek”. Dziś do tej samej sztuczki dochodzą SMS-y podszywające się pod instytucje, wiadomości na komunikatorach, fałszywe legitymacje wygenerowane w kilka minut przez sztuczną inteligencję, a nawet sklonowany głos konkretnej, prawdziwej osoby z rodziny. To nie jest inna metoda. To ta sama metoda z lepszymi rekwizytami.

Dlaczego akurat rodzice i dziadkowie, a nie ich dzieci?

Zaufanie do autorytetu i munduru

Pokolenie, które dziś ma 65, 75 czy 85 lat, dorastało w czasach, gdy legitymacja służbowa albo telefon „z urzędu” oznaczały sprawę poważną i niepodlegającą dyskusji. Oszuści grający „na policjanta” albo funkcjonariusza CBŚP celowo budują ton władczy, pełen żargonu urzędowego, z numerami spraw i nazwiskami przełożonych — dokładnie po to, żeby wywołać odruch posłuszeństwa, a nie chęć weryfikacji. Ten sam mechanizm działa w wariancie „na pracownika banku”: rozmówca mówi spokojnie, fachowo, powołuje się na „dział bezpieczeństwa” i „procedurę”, a ofiara czuje, że sprzeciwianie się byłoby niegrzeczne albo ryzykowne.

Presja czasu wyłącza racjonalne myślenie

Każdy z tych scenariuszy ma jedną wspólną cechę: nie ma czasu na zastanowienie. „Wnuczek miał wypadek i trzeba zapłacić za operację w ciągu godziny.” „Pani konto jest właśnie okradane, musimy działać natychmiast.” „Ten oszust zaraz ucieknie, potrzebujemy pani pomocy teraz.” Presja czasowa to nie przypadkowy element scenariusza — to najważniejsze narzędzie oszusta. Dopóki ofiara myśli w kategoriach „muszę działać już”, nie myśli w kategoriach „zadzwońmy do wnuczka i sprawdźmy”. Starsze osoby, zwłaszcza mieszkające samotnie, rzadziej mają obok siebie kogoś, kto w tej samej minucie powie „zaczekaj, to podejrzane”.

Izolacja społeczna i samotność

Z opisów policyjnych regularnie wraca ten sam wzorzec: ofiarami najczęściej padają osoby starsze i samotne. Nie dlatego, że są mniej inteligentne, tylko dlatego, że nie mają w domu drugiej osoby, z którą można na gorąco skonfrontować niepokojącą wiadomość. Dorosłe dzieci mieszkają często w innym mieście, czasem za granicą, kontakt bywa rzadszy niż wszyscy by chcieli. Oszust to wie i właśnie na tę lukę celuje: wykorzystuje moment, w którym senior zostaje z decyzją sam na sam.

Oszczędności w zasięgu ręki

Wielu seniorów trzyma część oszczędności w gotówce w domu albo na łatwo dostępnych lokatach, bo tak przywykli funkcjonować przez całe życie zawodowe. To sprawia, że scenariusz „trzeba oddać gotówkę kurierowi w ciągu pół godziny” jest w ogóle wykonalny — u młodszej osoby, która ma większość środków ulokowaną w funduszach czy trzyma niewielką kwotę na koncie, ten sam scenariusz po prostu by się nie udał tak szybko.

Jakie metody oszuści stosują najczęściej wobec seniorów?

Te trzy scenariusze odpowiadają za zdecydowaną większość zgłaszanych spraw i często się ze sobą łączą w jednej rozmowie.

Metoda „na wnuczka”

Telefon, głos „zmieniony przez przeziębienie” albo złą jakość połączenia, i zdanie w stylu: „Babciu, poznajesz mnie?” Ofiara sama podpowiada imię, oszust je przejmuje i buduje na nim całą dalszą rozmowę o wypadku, zatrzymaniu na granicy albo pilnej operacji. Pełny opis mechanizmu, przykładowe skrypty rozmów i sygnały ostrzegawcze znajdziesz w fiszce oszustwo na wnuczka.

Metoda „na policjanta” i „na CBŚP”

Często to kontynuacja poprzedniej rozmowy: po „wnuczku” dzwoni rzekomy funkcjonariusz, który twierdzi, że rozpracowuje grupę przestępczą wyłudzającą pieniądze od seniorów, i prosi o pomoc w postaci przekazania gotówki „do zbadania” albo przelewu na „bezpieczne konto”. W wariancie SMS-owym ofiara dostaje wiadomość podszywającą się pod Centralne Biuro Śledcze Policji, z fałszywym numerem sprawy i nazwiskiem „zastępcy komendanta” — jeden z takich komunikatów opisywanych przez policję brzmiał: “Jestes monitorowany przez nasza komende. Zastepca Komendanta Centralnego Biura Sledczego Policji (…) otrzymal wniosek do rozpatrzenia” wraz z wymyśloną kwotą i numerem sprawy, mającymi wywołać panikę. Policja podkreśla wprost: żaden funkcjonariusz nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy ani kosztowności w ramach prowadzonych czynności. Szczegóły i warianty tego scenariusza opisujemy w fiszce oszustwo na policjanta / CBŚP.

Metoda „na pracownika banku”

Ten wariant zaczął się upowszechniać wyraźnie w ostatnich latach i bywa najbardziej wyrafinowany technicznie. Zwykle zaczyna się od telefonu z firmy pożyczkowej informującego o „wniosku kredytowym”, którego ofiara nigdy nie złożyła — to ma wywołać niepokój. Chwilę później dzwoni „bank”, potwierdza próbę wyłudzenia i oferuje pomoc w „zabezpieczeniu środków”. Gdy ofiara się waha, oszust bywa gotowy przesłać nawet fałszywą, wygenerowaną przez sztuczną inteligencję legitymację ze zdjęciem i danymi rzekomego pracownika. Finał to zwykle prośba o instalację aplikacji do zdalnego pulpitu, podanie kodów SMS albo przekazanie karty płatniczej „do zablokowania”, co w praktyce daje przestępcom pełny dostęp do konta i pozwala im samodzielnie wypłacać pieniądze z bankomatów, tak jak w opisanej wyżej sprawie z Bolesławca. Jeśli ktoś dzwoni z banku i prosi o dane logowania, kody albo kartę, najbezpieczniej jest się rozłączyć i zadzwonić samodzielnie na oficjalną infolinię banku albo pójść do placówki osobiście. Cały mechanizm i lista sygnałów ostrzegawczych są w fiszce oszustwo na pracownika banku.

Jak podszywanie się pod numer i klonowanie głosu zmieniają zagrożenie?

Dwie technologie sprawiają, że stare sygnały ostrzegawcze — „nieznany numer”, „dziwny głos” — przestają wystarczać.

Pierwsza to podszywanie się pod numer, czyli spoofing: na wyświetlaczu telefonu może pojawić się napis „Policja” albo numer infolinii banku, mimo że dzwoni oszust z zupełnie innego miejsca. Ekrany telefonów pokazują to, co nadawca chce pokazać, nie prawdziwe pochodzenie połączenia. Dlatego sama nazwa czy numer widoczny na ekranie nie jest dowodem tożsamości rozmówcy. Policja i eksperci ds. cyberbezpieczeństwa opisują też warianty, w których oszust podający się za funkcjonariusza namawia ofiarę, by nie rozłączała się i „zaczekała na przekierowanie do prawdziwej jednostki”. W rzeczywistości połączenie ani na chwilę się nie przerywa, a ofiara nadal rozmawia z tym samym przestępcą, przekonana, że ma na linii kogoś innego.

Druga technologia to klonowanie głosu przy pomocy sztucznej inteligencji. Do wygenerowania przekonującej próbki głosu konkretnej osoby wystarczy dziś kilkanaście sekund nagrania, a takie nagrania łatwo znaleźć w publicznie dostępnych filmikach na TikToku, Instagramie czy YouTubie. Globalne badanie McAfee z 2023 roku wykazało, że co czwarty dorosły zetknął się z oszustwem na sklonowany głos (sam albo w swoim najbliższym otoczeniu), a straty z tego typu ataków na świecie liczone są w miliardach dolarów rocznie. Głośne przypadki z USA — matka przekonana przez kilkanaście minut, że słyszy w słuchawce porwaną córkę, mimo że dziewczyna była bezpieczna w zupełnie innym miejscu — pokazują, jak trudno w takiej sytuacji zachować zimną krew, nawet znając ryzyko. Cały przebieg takiej rozmowy, od pierwszego zdania po żądanie przelewu, rozkładamy na części w fiszce o fałszywym telefonie sklonowanym głosem bliskiej osoby.

Odpowiedź na obie technologie jest ta sama, niezależnie od tego, jak bardzo przekonujący jest głos czy numer na ekranie: zawsze weryfikuj innym kanałem. Rozłącz się i oddzwoń sam, na numer zapisany wcześniej w telefonie, nie na ten, z którego przyszło połączenie. Ustal wcześniej z rodziną hasło, którego oszust nie może znać. I ogranicz publicznie dostępne nagrania głosu starszych członków rodziny w mediach społecznościowych, jeśli to możliwe. To jedno z niewielu praktycznych zabezpieczeń przed klonowaniem głosu, jakie da się wdrożyć samodzielnie.

Po czym rozpoznać, że to telefon oszusta, a nie prawdziwa sprawa?

Kilka sygnałów powtarza się niezależnie od wariantu i warto je znać na pamięć — swój własny, i rodzica czy dziadka, do którego akurat teraz to czytasz.

  • Rozmówca naciska na natychmiastowe działanie i odradza konsultację z kimkolwiek innym z rodziny — „nie mów nikomu, bo sprawa jest tajna” albo „nie ma czasu na dzwonienie do córki”.
  • Prosi o przekazanie gotówki osobie trzeciej, kurierowi albo „znajomemu, który po nią przyjedzie” — żadna prawdziwa instytucja finansowa czy policja nigdy nie działa w ten sposób.
  • Prosi o podanie kodu SMS, zainstalowanie aplikacji do zdalnego dostępu albo przekazanie karty płatniczej „do zabezpieczenia” czy „zablokowania”.
  • Powołuje się na autorytet — policję, prokuraturę, KNF, „dział bezpieczeństwa banku” — i używa fachowego żargonu, żeby zniechęcić do zadawania pytań.
  • Numer telefonu jest nieznany albo dziwnie krótki, a połączenie odbywa się przez komunikator, nie przez zwykłe połączenie telefoniczne; oszuści chętnie przenoszą kontakt na WhatsApp czy Messenger, bo tam łatwiej ukryć prawdziwy numer.
  • Historia zmienia się w trakcie rozmowy albo pojawiają się sprzeczności, gdy zada się dodatkowe pytanie. Prawdziwy urzędnik czy pracownik banku nigdy się nie irytuje na pytania kontrolne, oszust — często tak.

Co robić w trakcie takiej rozmowy?

Najprostsza i najskuteczniejsza reakcja to rozłączyć się. Nie trzeba być uprzejmym wobec kogoś, kto próbuje wyłudzić oszczędności całego życia: odłożenie słuchawki w połowie zdania nie jest niegrzeczne, jest bezpieczne. Zaraz po rozłączeniu warto samodzielnie zadzwonić do osoby, za którą rozmówca się podawał — do wnuczka na numer zapisany wcześniej w telefonie, nie na numer podany przez dzwoniącego. To samo dotyczy banku: numer infolinii z tyłu karty płatniczej albo z oficjalnej strony banku, nigdy numer, który sam podał rozmówca albo który przyszedł SMS-em razem z „ostrzeżeniem”. Żadnych pieniędzy, kart, kodów ani danych logowania nie przekazuje się nikomu przez telefon — niezależnie od tego, jak bardzo rozmówca się spieszy i jak przekonująco brzmi.

Jeżeli w domu jest starszy rodzic czy dziadek, dobrym nawykiem — wprowadzonym zanim telefon zadzwoni, nie po fakcie — jest ustalenie prostego hasła rodzinnego: słowa albo pytania, które zna tylko rodzina, i którego oszust nigdy nie odgadnie. Więcej praktycznych sposobów na przygotowanie domu i rozmowę z bliskimi, zanim dojdzie do sytuacji kryzysowej, znajdziesz w poradniku jak chronić seniora przed oszustwami.

Co zrobić, jeśli pieniądze zostały już przekazane?

Liczy się każda minuta, ale panika nie pomaga. Pomaga kolejność działań. Pierwszy telefon powinien iść na numer alarmowy 112 albo bezpośrednio na 997, jeszcze zanim ofiara zdąży dokładnie „przemyśleć” całą sytuację. Policja może próbować zatrzymać kuriera lub odbiór gotówki tylko wtedy, gdy dowie się o sprawie w trakcie, a nie po fakcie. Jeśli doszło do przelewu, równolegle trzeba zadzwonić na infolinię własnego banku i zgłosić próbę zablokowania transakcji: dopóki pieniądze nie zostaną zaksięgowane u odbiorcy, bank ma jeszcze pole manewru, a to okno liczy się w godzinach. Jeżeli ofiara podała dane karty płatniczej albo kody logowania, konieczne jest też zastrzeżenie karty, całodobowo pod numerem 828 828 828 (System Zastrzegania Kart Związku Banków Polskich). Podejrzane SMS-y z linkami czy fałszywymi ostrzeżeniami można zgłosić bezpłatnie pod numer 8080 albo przez stronę incydent.cert.pl prowadzoną przez CERT Polska/NASK. Pełną, krok po kroku procedurę — co zgłosić najpierw, jak napisać zawiadomienie na policję i jak wesprzeć bliską osobę psychicznie po takim przeżyciu — opisujemy w poradniku co zrobić po oszustwie.

Czy bank odda pieniądze, jeśli senior sam zlecił przelew?

To pytanie, które pojawia się najczęściej zaraz po tym, jak rodzina dowiaduje się o stracie. Odpowiedź nie jest prosta, bo zależy od tego, jak dokładnie doszło do przekazania środków: czy senior sam zalogował się do bankowości i wykonał przelew pod wpływem instrukcji oszusta, czy przekazał gotówkę osobiście, czy podał dane karty i kody, które ktoś inny wykorzystał bez jego wiedzy w czasie rzeczywistym. Bank rozpatruje każdą taką sprawę indywidualnie, a nie ma tu automatycznej gwarancji zwrotu, dlatego zgłoszenie musi być natychmiastowe. Dopóki pieniądze nie opuściły jeszcze systemu bankowego i nie trafiły do kolejnego ogniwa łańcucha (tak zwanych słupów, czyli osób lub kont pośredniczących w dalszym transferze gotówki), jest szansa na zablokowanie transakcji. Po kilku godzinach ta szansa gwałtownie maleje, a po kilku dniach zwykle znika całkowicie — pieniądze są już rozprowadzone dalej i wypłacone. Stąd twarda zasada: telefon na infolinię banku i na policję nie może czekać do rana.

Dlaczego rodzina, nie sam senior, jest kluczem do ochrony?

Żadna kampania informacyjna nie dotrze do wszystkich seniorów naraz, ale rozmowa z własnym rodzicem czy dziadkiem, konkretna i bez moralizowania, dociera zawsze. Najskuteczniejszą formą profilaktyki nie jest ulotka w przychodni, tylko wcześniejsze ustalenie w rodzinie prostych zasad: nigdy nie przekazujemy pieniędzy przez telefon, zawsze oddzwaniamy na własny, zapisany numer, mamy hasło rodzinne na wypadek „nagłej” sytuacji. Zorganizowane grupy przestępcze specjalizujące się w tej metodzie liczą właśnie na to, że taka rozmowa nigdy się nie odbyła: że temat „nas to nie dotyczy” pojawi się dopiero po fakcie. Policja regularnie rozbija grupy odpowiedzialne za dziesiątki takich spraw na kwoty liczone w milionach złotych, ale każde rozbicie jednej grupy nie kończy zjawiska — na jej miejsce szybko wchodzi kolejna. Jedyna trwała ochrona to świadomość w samej rodzinie, powtórzona i utrwalona, zanim zadzwoni telefon.

Co zrobić, gdy rodzic nie chce słuchać o zagrożeniu?

Wielu seniorów reaguje na temat oszustw obronnie: „mnie to nie dotyczy”, „nie jestem naiwny”, czasem z odrobiną urazy, że dzieci traktują ich jak osobę bezradną. Rozmowa, która działa, rzadko zaczyna się od ostrzeżenia wprost. Łatwiej wejść w temat przez konkretną historię z wiadomości (sąsiadka, głośna sprawa z regionu, artykuł w lokalnej gazecie), niż od razu mówić „musisz uważać, bo jesteś łatwym celem”. Zamiast listy zakazów lepiej sprawdza się wspólne ustalenie jednej, prostej zasady: „gdyby ktokolwiek prosił cię o pieniądze przez telefon, zadzwoń najpierw do mnie, obojętnie o której godzinie”. To nie jest kwestionowanie zdrowego rozsądku rodzica, to dokładnie ta sama zasada, którą warto mieć samemu, w każdym wieku.

Po czym poznać, że bliska osoba już padła ofiarą, choć sama tego nie mówi?

Nie każdy senior od razu opowie rodzinie, co się stało — wstyd i strach przed oceną są w tej sytuacji silniejsze niż potrzeba wsparcia. Warto zwrócić uwagę na kilka sygnałów w zachowaniu, jeśli pojawiają się nagle i bez wyraźnego powodu: nietypowa chęć wypłacenia dużej gotówki z banku albo pytania o to, jak szybko można zerwać lokatę; wyraźne rozdrażnienie albo wycofanie po telefonie, który wcześniej wydawał się zwykłą rozmową; unikanie tematu, kiedy pada pytanie „kto dzwonił”; nagła prośba o pożyczkę „do pierwszego” bez typowego dla tej osoby uzasadnienia. Żaden z tych sygnałów osobno nie jest dowodem, ale kilka naraz, zwłaszcza po nietypowym telefonie, to dobry powód, żeby zapytać wprost i bez oskarżycielskiego tonu: „czy ostatnio ktoś do ciebie dzwonił w jakiejś dziwnej sprawie?”.

Czy zgłoszenie na policję ma sens, skoro sprawców rzadko się łapie?

Tak, z dwóch niezależnych powodów. Po pierwsze, im szybciej sprawa trafi do policji i banku, tym większa szansa na zablokowanie samego transferu, zanim pieniądze zostaną wypłacone przez kolejne ogniwo łańcucha. To korzyść natychmiastowa, niezależna od tego, czy organizatorzy grupy zostaną kiedykolwiek zatrzymani. Po drugie, każde zgłoszenie zasila bazę danych, dzięki której policja łączy pozornie osobne sprawy w jedno śledztwo przeciwko całej grupie. A to właśnie w ten sposób dochodzi do rozbijania siatek odpowiedzialnych za dziesiątki czy setki oszustw jednocześnie. Rezygnacja ze zgłoszenia „bo i tak nic to nie da” działa dokładnie na korzyść sprawców.

Trzy nawyki, które warto wprowadzić, zanim zadzwoni telefon

Nie trzeba wielkiego planu — wystarczą trzy ustalenia, które w rodzinie zajmują jedną rozmowę przy niedzielnym obiedzie, a działają latami.

Pierwszy to hasło rodzinne — słowo albo pytanie, które zna tylko najbliższa rodzina i którego nie da się odgadnąć ani znaleźć w mediach społecznościowych. W sytuacji nagłej, kiedy „wnuczek” czy „policjant” naciska na czas, pytanie o hasło rozbraja całą presję w kilka sekund: oszust go nie zna i nie ma jak zaimprowizować.

Drugi to zasada oddzwaniania na zapisany numer. Nie na ten, z którego przyszło połączenie, nie na ten podany w SMS-ie z „ostrzeżeniem” — tylko na numer, który był w telefonie już wcześniej, zanim rozmowa się zaczęła. Dotyczy to zarówno wnuczka, jak i „banku” czy „policji”.

Trzeci to prosta rozmowa o tym, że żadna prawdziwa instytucja — bank, policja, prokuratura, KNF — nigdy nie prosi o przekazanie gotówki kurierowi, podanie kodu SMS ani instalację aplikacji do zdalnego dostępu. Jeśli ten jeden fakt zostanie zapamiętany, odpada od razu każdy wariant opisany w tym artykule.

Gdzie zgłaszać oszustwo i szukać pomocy?

  • 112 lub 997 — numer alarmowy i policja, pierwszy kontakt w trakcie i tuż po incydencie.
  • 828 828 828 — całodobowy System Zastrzegania Kart (ZBP), zastrzeżenie karty płatniczej.
  • 8080 oraz incydent.cert.pl — zgłaszanie podejrzanych SMS-ów i linków do CERT Polska/NASK.
  • KNF, 22 262 58 00 — pytania i zgłoszenia dotyczące oszustw finansowych i inwestycyjnych.
  • UOKiK, 22 55 60 800 — zgłoszenia dotyczące nieuczciwych praktyk i nękania telefonicznego.
  • Wojewódzcy pełnomocnicy do spraw seniorów — wsparcie lokalne przy urzędach wojewódzkich.

Jeśli w Twojej rodzinie temat oszustw na seniorów nie padł jeszcze ani razu, ta rozmowa jest tańsza niż jedna nieudana próba oszusta. Zacznij od podstawowych zasad opisanych w poradniku jak chronić seniora przed oszustwami, a jeśli telefon już zadzwonił i coś poszło nie tak, przejdź od razu do kroków opisanych w poradniku co zrobić po oszustwie.

Częste pytania

Dlaczego oszuści dzwonią akurat do seniorów?

Bo statystycznie częściej odbierają nieznane numery i telefony stacjonarne, ufają autorytetowi munduru i legitymacji, często mieszkają samotnie bez nikogo, kto mógłby zweryfikować sytuację na gorąco, i trzymają część oszczędności w gotówce lub na łatwo dostępnych lokatach.

Ile pieniędzy tracą polscy seniorzy przez oszustwa telefoniczne?

Według policji w 2025 roku metodami na wnuczka, na policjanta i pokrewnymi wariantami tzw. oszustw na legendę wyłudzono w Polsce blisko 160 milionów złotych, a od stycznia do kwietnia 2026 roku odnotowano 2805 takich spraw, o 300 więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Czy prawdziwy policjant może zadzwonić i poprosić o przekazanie pieniędzy?

Nie. Policja wprost podkreśla, że żaden funkcjonariusz nigdy nie prosi telefonicznie o przekazanie pieniędzy ani kosztowności w ramach prowadzonych czynności.

Co zrobić od razu, jeśli senior przekazał już pieniądze oszustowi?

Natychmiast zadzwonić na 112 lub 997 oraz na infolinię własnego banku, żeby zgłosić próbę zablokowania transakcji, dopóki środki nie opuściły jeszcze systemu bankowego. Jeśli podano dane karty lub kody logowania, trzeba też zastrzec kartę pod numerem 828 828 828.

Czy numer wyświetlany na telefonie jako 'Policja' albo 'Bank' jest wiarygodny?

Nie zawsze. Oszuści stosują podszywanie się pod numer (spoofing), dzięki czemu na ekranie może pojawić się fałszywa nazwa instytucji, mimo że dzwoni przestępca z zupełnie innego miejsca. Jedynym pewnym sposobem weryfikacji jest rozłączenie się i oddzwonienie na numer zapisany wcześniej samodzielnie.

Jak rozmawiać z rodzicem, który bagatelizuje temat oszustw?

Zamiast ostrzegać wprost, warto zacząć od konkretnej, znanej historii z okolicy i wspólnie ustalić jedną prostą zasadę rodzinną: zawsze dzwonimy do siebie, zanim ktokolwiek przekaże pieniądze przez telefon, niezależnie od pory dnia.

Czytaj dalej

Źródła